Historia i tradycja.

„Jeszcze kilkadziesiąt lat temu polowania wigilijne odbywały się wyłącznie w wigilię Bożego Narodzenia. W zależności od miejscowej tradycji miały one charakter kameralny lub były okazją do spotkania okolicznych ziemian. Na Podlasiu, w lasach toporowskich, w wigilię polowano rodzinnie. Rudolf Wacek wspomina: Polowania wigilijne były niemalże obowiązkiem. Polowali w ten dzień zawsze nasi przodkowie, a babki pilnowały, by broń Boże – nie został jaki niedołęga w domu, który by wałęsając się po kuchni, zaglądał do garnków i przedwcześnie smakołyki wyjadał. (…) W tym dniu jednak nie urządza się polowań wielkich, hucznych, nie sprasza gości. W szczupłym gronie najbliższych spędza się dzień w polu lub lesie, wracając przed wieczorem do domu z kilkoma szarakami. Ochota i radość większa, jeśli na saniach znajdzie się lisiura lub wycinek. O ileż wtedy potężniej dzwoni w piersi myśliwego „W żłobie leży”, o ileż jaśniejszą wydaje się choinka!… (Wacek 1947: 24). … Za Polski królewskiej i szlacheckiej polowanie wigilijne straciło charakter obrzędowy na rzecz obyczajowego, zadość czyniącego tradycji, rozrywkowego. Z lat pogańskich pozostał jednak element wróżbiarski, komu się powiodło na polowaniu wigilijnym, powiedzie się przez cały rok w myśl przysłowia: Jaka Wigilia, taki cały rok. Jedno z polowań tak wspomina Andrzej Kuśniewicz: (…) A u nas od lat był taki zwyczaj, że w samą wigilię rano odbywało się wielkie polowanie. Zjeżdżali się sąsiedzi z daleka nawet, by nie uchybić wielowiekowej tradycji. – Pamiętajcie o polowaniu? – Jakżeby nie – przyjedziemy na pewno. – Saniami przeważnie. Aż spod Zbrucza, bywało, spoza Tarnopola. I od Czortkowa, i spod Bodzanowa, i od Skałata. (…) jak zawsze po polowaniu – mała postna przekąska na stojąco, nim goście porozjeżdżają się do siebie szybko, by zdążyć na wigilię. Po dzwonku śledzika na razowcu i po srebrnym kusztyku starki lub jałowcówki. I już jedne za drugimi sanie podjeżdżają pod ganek. Pożegnanie, ładownie trofeów na spód sani. I – Wesołych i Szczęśliwych Świąt! I Szczęśliwego Nowego Roku! I w drogę (Kuśniewicz 1992: 10).

Zwyczajem odróżniającym polowania wigilijne od innych tradycją uświęconych, poza sygnałami, pokotem, ogłaszaniem króla polowania, króla pudlarzy, jest symboliczne zadawanie karmy zwierzynie i pozostawianie w paśniku opłatka, a także mała liczba pędzeń, polowanie do puli, strojenie choinki, dzielenie się opłatkiem, biesiada przy postnych potrawach oraz składanie sobie życzeń. Są koła mające obwody wokół miejsca zamieszkania myśliwych, które organizują polowanie wigilijne z jednym pędzeniem, najczęściej symbolicznym i głuchym, tylko po to aby spotkać się w kniei w ten uroczysty dzień. Obecnie większość kół odstąpiła od prastarej tradycji polowania w dniu wigilijnym, zamieniając łamanie się opłatkiem na dzień wolny od pracy, poprzedzający święta. Obowiązki w pracy, znaczne odległości łowisk od miejsca zamieszkania, wymóg obecności przy rodzinnym stole wigilijnym i postępująca społeczna dezaprobata polowań, zwłaszcza w tak ważne święta, uzasadniają po części tę decyzję.” (Mielnikiewicz 2018, 86-87 w tomie Kultura łowiecka pod redakcją D. Gwiazdowicza).

Tyle historii

21 grudnia 2024 roku nie przypominał zbytnio tych z obrazów Juliusza Kossaka, Wojciecha Kossaka, Józefa Chełmońskiego, Aleksandra Gierymskiego czy wreszczcie Jana Matejki, było bowiem pochmurno, ciepło i o śniegu mogliśmy jedynie pomażyć. Wspólna pasja oraz chęć kultywowania tradycji przezwyciężyła jednak chęć pozostania w ciepłych pieleszach i na zbiórce stawiło sie  48 łowców.

Polowanie wigilije jak wspomniano wyżej to raczej spotkanie, chęć pochylenia się nad mijającym rokiem, czas na wspominki z przygód łowiekcich, a jak się uda coś ustrzelić to już bonus i wyjątkowa nagroda.

Tak duża frekwencja na polowaniu wigilijnym utwierdza organizatorów w przeświadczeniu, że jest to ważny element w życiu Koła Łowieckiego. Obecność nemrodów i seniorów tylko to potwierdza.

Prowadzący polowanie Wicełowczy Kol. Hubert Strzelecki przywitał gości, omówił warunki bezpieczeństwa. Współprowadzący Kol. Andrzej Wardak, Marcin Kostrubiec i Jarosław Strzelecki przeprowadzili odprawę naganki, sporządzili listy myśliwych, naganki, podkładaczy.

Przyszedł czas na przełamanie się opłatkiem, złożenie sobie życzeń.

Sygnał "Apel na Łowy " wyrwał wszystkich z zadumy...................

Po trzecim miocie - tak jak już od lat w naszym Kole zebraliśmy się pod paśnikiem na sektorze 21 i podzieliliśmy się opłatkiem ze zwierzyną, znalazł się również worek kukurydzy na "wigilijny stół". Opłatek i karmę wykładają najmłodsi stażem myśliwi oraz stażyści. Taka to nasza tradycja.

Tego dnia zwierz kierował się na naszych seniorów.

Pokot, bo trzeba o nim wspomnieć miał w tym dniu drugorzędne znaczenie ale ze względów statystycznych informujemy:

Król Polowania Kol. Jan Wardak - jeleń łania

I Vice Król Polowania Kol. Krzysztof Olejniczak - jeleń łania

II Vice Król Polowania Kol. Jarosław Strzelecki - sarna koźlę;

Król Kozowy - Kol. Przemysław Sieradzki - sarna koza;

Król Drapieżników - Kol. Patryk Zatoka - lis;

Król Pudlarzy - Kol. Leszek Baraniecki

Miłośnik Przyrody - Kol. Rafał Waśkowiak

Dużo zdrowia i wszelkiej pomyślności z okazji Świąt Bożegonarodzenia oraz Szczęśliwego Nowego Roku dla wszystkich Członknków WKŁ nr 44 "TROP" w Pile, ich bliskich jak również dla naszych sympatyków.

Do zabaczenia na polowaniu kozowo - zającowym.

                                                                                                                             "Darz Bór"

 

tekst: J.Strzelecki

zdjęcia: J.Witt

 

Pogoda i fazy księżyca

Ewidencja polowań

Facebook

Wyszukiwarka

Licznik odwiedzin

Wszystkich: 407676